poniedziałek, 27 października 2008

niedziela, 26 października 2008

Szatanki by mtz 02

pssst! a tutaj brakuje koloru na cięciu... czerwonego...

sobota, 25 października 2008

pRzYpAdKi portugalskie 17/zbliżenia 02: Pedro Brito następny



Dawno już tego tasiemca nie było, ale powraca. Z zamiarem napisania o kilku komiksach kolejnych autorów portugalskich znanych już polskiemu czytelnikowi (Fazenda/Brito) nosiłem się długo. A teraz, za jednym zamachem wypełnimy (ja i mój zły brat bliźniak) dwie kolumny: zainicjowane niedawno Zbliżenia i pRzYpAdKi portugalskie.



Ni pies, ni wydra!/Nem carne, nem peixe! (Polvo 2000) to mały albumik, zbierający 3 historyjki. W pierwszej, „Obłąkana dynia”, tytułowa dynia przejmuje kontrolę nad ciałem pewnego przechodnia i postanawia się trochę zabawić. Jak każdy arcyłotr, również i dynia zdradza swojemu hostowi straszliwy plan opanowania jego mózgu… Ale nasz bohater znajduje sposób na pozbycie się pasożyta. Tylko, że ten powraca i to ze zdwojoną siłą, a jego zemsta jest straszna i łóżkowa. W kontekście zbliżającego się Halloween ta historyjka niech będzie dla Was przestrogą. A wiecie, że za publiczne rozdeptanie dyni można stanąć przed sądem? Ja też nie wiedziałem :lol:



Z kolei „Dziwne apetyty” pokazują nam jakie niebezpieczeństwa czyhają na miłośników zapingu i truskawek, a w zasadzie truskawkowych koktajli. Ta historyjka oraz zamykające albumik przygody „El Bruto… in action!” operują tylko obrazem i świetnie go uzupełniającymi onomatopejami. El Bruto to postać, której przygody Pedro Brito tworzył także poza omawianym albumikiem. Niech dowodem na to będzie opublikowana niedawno na blogu autora jednoplanszówka, która pierwotnie ukazała się w dodatku komiksowym Zonaste! (dodatku do hiszpańskiego pisma kulturalnego Zona de Obras #17), i którą prezentujemy w tłumaczeniu polskim w ramach Zbliżeń. Styl inny niż w Ni pies, ni wydra!/Nem carne, nem peixe!, ale humor podobny. El Bruto to taki nieudany superbohater, który chce pomagać, ale wychodzi mu to słabo: kieruje swą pomoc do osób, które tego nie potrzebują (staruszka tylko sprawia wrażenie, że chce przejść przez ulicę, a odgłosy dobiegające z mieszkanka pewnej kamienicy okazują się nie być odgłosami popełnianego przestępstwa, a pewnych wyrafinowanych zabaw SM) i w tym elemencie przypomina innego samozwańczego superbohatera- opisywanego już na pRzYpAdKiEm Kruka/O Corvo. El Bruto jest zabawny, bo i o to przecież chodzi (o zabawę) niezliczonej liczbie komiksiarzy, kiedy odreagowują nabijając się z lateksowców.



Albumik do szybkiej lektury i do pośmiania się. Humor trochę z pogranicza sennych wspomnień/eksperymentów z substancjami pochodzenia niekoniecznie organicznego. Za to dynia i truskawki są tutaj jak najbardziej organiczne. No i najważniejsze jest to, że Pedro Brito udowadnia swój talent także jako rysownik (prosta, odszczegółowiona kreska) i komiksowy opowiadacz, wyjątkowo sprawnie prowadząc narrację i dopasowując jej tempo to dynamicznych i szybkich żartów. Być może kiedyś całość… Ale to już historia na później. Muszę kończyć, bo od wczoraj spałem 3 godziny, a dziś ostatni dzień Horrorfestivalu i warto się trochę zdrzemnąć (wczoraj cały wieczór festiwalowy to łącznie ponad 7 godzin spędzonych w kinie na oglądaniu rzezi na ekranie… W związku z wystawianiem mojego mózgu na taka dawkę krwi, golizny i ich mieszanki, nie zdziwi mnie już nic w moim zachowaniu i gustach oraz reakcjach na pewne zdecydowanie chore komiksy…)

Qba

Pssst! Historyjka o zombiakach opublikowana, jak zwykle, za pisemną (mejlową) zgodą autora

Pssst!! Piła V- pójdźcie na ten film koniecznie! Miałem obawy, ale daje radę. Dobroć.

wtorek, 21 października 2008

Zbliżenia 01: Pedro Brito









Przybliżając zainteresowanym czytelnikom dwójkę autorów komiksu o kobietach, którzy odwiedzą Polskę w drugiej połowie listopada (szczegółowy program wizyty wydawca zapewne przekaże serwisom komiksowym), prezentujemy krótką historyjkę autorstwa scenarzysty „Ty jesteś kobietą mojego życia, ona jest kobietą moich snów”, Pedro Brito. Powstała ona z okazji Europejskiego Dnia Bez Samochodu w 2000 roku i pierwotnie ukazała się w broszurce Transcomix wydanej przez lizbońską komiksotekę. Z okazji tego dnia poproszono kilku autorów o stworzenie krótkich opowiastek, których akcja rozgrywa się w środkach transportu publicznego. Pedro Brito nie mieszka w Lizbonie, ale po drugiej stronie Tagu, w Barreiro, więc zajął się przeprawą promową. Swoją opowieść oparł na śnie- stąd według niego jest niespójna, ale zabawna i z szorciaków, które stworzył, ten jest jego ulubionym. Wkrótce kolejne zbliżenia na autorów poszukujących kobiety swojego życia lub snów.

qba

pssst! a tutaj link do bloga Pedro Brito: http://tomalabonecos.blogspot.com/
pssst!! tłumaczenie tej historyjki publikuję za pisemną, mejlową zgodą autora. Dziękuję

niedziela, 19 października 2008

Szatanki by mtz 01



pssst! znalezione zostały dwie historyjki, takie Sunday Pages z Szatankami :lol: Oto pierwsza z nich...

pssst!! sorka za jakość, walczę jeszcze trochę z pożyczonym skanerem...

sobota, 18 października 2008

Jednym zdaniem/jednym słowem: pRzYpAdKi następnych miesięcy…

No i nazbierało się znowu… Przy okazji nowych zakupów wpadło mi w ręce kilka staroci. Lektury poniższe to w zasadzie sama dobroć.

Anna chce skoczyć- „ (…) czasami gdy spadasz, zaczynasz lecieć”

Antologia: 75 lat Koziołka Matołka- prawo antologii mówi: nie jest źle, ale najlepiej jest od Likwidatora

Bibułka i Otoczka Otoczaka- czuję się otoczony

Blaki: paski- trzecia odsłona, trzeci format, trzecie wydawnictwo, trzecia twarz czyli „na piątkę

Chomik zagłady-- kolejorz!

City Stories #3: Rekonstrukcja- udana

Gwiezdne bezdroża- wyboiste

Hardboiled-hardcored

Janusz Christa: wyznania spisane- "I co, i pani w to wszystko wierzy?"

Kroniki Birmańskie
- lepsze wspomnienia niż z Phenianu

MFK: Katalog Wystawy Konkursowej 2008- prawo antologii mówi: ciut poniżej połowy

Możemy zostać przyjaciółmi- możemy

Mutująca teczka- bogata zawartość

Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza- elegancki nokaut

Niewinny pasażer- podróż moich marzeń

Opowieści grozy- lekko, łatwo i strasznawo

Papier Chaos- w tym chaosie jest metoda

Paproszki- coś małego mi wpadło w oko…

Prosto z piekła- i z diabelną precyzją

Suka- super

Śnienie- jeszcze pięć minut...

Zeszyty Komiksowe #8: komiks a władza- spore marginesy

Ziniol #2- różnorodnie, na poziomie, do przodu

Zostawiając powidok wibrującej czerni- chyba właśnie przeczytałem kandydata do polskiego komiksu roku

Zupełnie nieznana przygoda dobrego wojaka Szwejka w mieście Przemyślu- w klimacie, czyli zabawnie

Żywe Trupy #6- wyjątkowo żywe trupy

qba

środa, 15 października 2008

pRzYpAdKoWe gadżety 01: Batman

Mam dwóch ulubionych bohaterów komiksowych: Garfielda i Batmana. No i oprócz czytania i zbierania komiksów z nimi, zbieram też gadżety. Ale nie jakoś obsesyjnie, tylko to, co mi wpadnie w oko. Tych batmanowych zebrałem zaledwie kilka, ale za to jakich!


Zacznijmy od tego, że trzymam w pokoju dwa nietoperze. Pluszowe. Wiszą sobie dzielnie pod sufitem. Uratowałem je z Ikei :lol: No i na blogu też trzymam jednego: albinosa (pamiętajcie, że trzeba go karmić przy każdych odwiedzinach!).


Na prawo retro pocztówka urodzinowa od mtz. No i jak tak zerkam na prawo, to mi się przypomina, że miałem ją sobie chyba oprawić w antyramę (z Ikei oczywiście). Pocztówka pochodzi z czasów gdy Mroczny Rycerz był jakimś dziwnym przebierańcem…


Od jakiegoś czasu mam też manię kupowania frotek. Przydają się na rower i do gry w piłkę. Tej batmanowej jeszcze nie używałem, ale pewnie niedługo przejdzie chrzest, bo zaczynają się rozgrywki na hali.


Z garderoby jeszcze o krawacie: to wyrób własny- naszywka plus stary krawat taty. W tym krawacie byłem na obronie swojej magisterki. Nie używam go od tamtego czasu, bo podczas obchodów, oblewania i świętowania, zrobiła mi się na krawacie paskudna plama…


Przypinki to w zasadzie osobny temat, bo jest ich do wyboru, do koloru. Zgubiłem taką fajną małą z gackiem… Ale ostała mi się większa. Tylko gdzie to wszystko przypinać?


No i gwóźdź programu: długopis Parkera z logiem Batmana w etui z logiem Batmana (a na doczepkę Garfield :lol:). Ten gadżet jest obiektem zazdrości pewnych kręgów. Muszę go chronić, bo szpiedzy z tajnych kompletów starają się go wykraść :lol: To też prezent. Wykorzystuję go od jakiegoś czasu do podpisywania najważniejszych dokumentów. Chyba już nawet raz udało mi się dokonać nim wpisu w czyimś indeksie (szczęśliwiec jest proszony o kontakt).

A że na tym gadżety batmanowe się nie kończą, zobaczcie sobie tutaj jaką koszulkę ma mtz i tutaj…

qba

środa, 8 października 2008

poniedziałek, 6 października 2008

Po MFKa 2008: Łódź, Łódź, nie oszukasz





No i po festiwalu. Desant portugalski miał być w tym roku większy (zabrakło JCF oraz, ze względu na niepewną do ostatniej chwili datę publikacji komiksu Ty jesteś kobietą mojego życia, ona jest kobietą moich snów (:lol:), autorów tegoż - Pedro Brito i João Fazendy. Prawdopodobnie obaj pojawią się w Polsce w drugiej połowie listopada, więc bądźcie czujni. Był Pedro Moura (przepraszam tych, który po sobotniej prelekcji nastawili się na jego obecność na niedzielnym sympozjum komiksologicznym- po ogłoszeniu tej informacji, o co mnie poproszono, dowiedziałem się, że Pedro wylatuje w niedzielę o 12…), który być może powróci na wiosnę 2009, aby jeszcze trochę poopowiadać o komiksach (niekoniecznie portugalskich). Działo się dużo, ale tak naprawdę mam wrażenie, że niewiele zobaczyłem: jakieś fragmenty wystaw, 2 lub 3 spotkania, szybki przemarsz przez giełdę, gala rozdania nagród i wernisaż wystaw, a już trzeba było wracać… W zasadzie na bieżąco można było śledzić, co się dzieje dzięki użytkownikowi forum AK, więc u Nas tylko kilka relacji fotograficznych.

Pierwsza autorstwa Pawła, druga mojego autorstwa plus zdjęcia z wystawy w Portugalii zaproszonego także na Festiwal w Łodzi Martina Toma Diecka.

No i jeszcze jedno: największy plus tegorocznego Festiwalu- możliwość zobaczenia na żywo pewnych osób (tych, które do tej pory znałem tylko z sieci i tych, których dawno nie widziałem); największy minus za panel z Batmanem i wystawę Milo Manary (po co to ogłoszenie na wejściu, że to wystawa dla dorosłych? To tylko zaostrza apetyt, a na wystawie nie ma nic takiego… Okej, pisząc wprost: za mało aktów :lol:).


Panel o Batmanie: ta mina mówi wszystko...


Dziękuję za towarzystwo swojej ekipie: Basia, Iwona (przyjechały na Festiwal, a poszły na babeczki na Piotrkowską…, więc towarzystwo to okazało się nietowarzystwem), Paweł, Szymon, José i Marta (szkoda, że tej maskotki Koziołka nie zdobyłaś) oraz delegacja portugalska.


Do następnego!!!

qba