niedziela, 17 stycznia 2010

pRzYpAdKoWe gadżety 03

W dwóch pierwszych odsłonach chwaliłem się garfieldowymi i batmanowymi gadżetami. Tym razem będzie i o tym pierwszym, i o tym drugim, i jeszcze o czymś.

Żeby zachować pozory zdrowego trybu życia i żywienia, od czasu do czasu robię sobie tydzień z płatkami na śniadanie. I jak to z dziećmi bywa, ulubiony bohater dyktuje nawyki zakupowe, stąd też jadam mlekołaki, które zachwala Garfield. A w środku jakże na czasie naklejka:



W pewnej dużej sieci sklepów do zakupów za ileś tam złotych dorzucają domino z Garfieldem. Żadna to nowość, bo reklamy były na gigantycznych bilbordach, ale domino jest ładniutkie. Oczywiście reguł gry nie pamiętam, więc tak sobie poskładałem. Na zrobienie napisu pRzYpAdKiEm nie wystarczyło elementów:




W ogólnym zamieszaniu remontowo-przeprowadzkowym moja mam znalazła coś, o czego istnieniu już zapomniałem. Karty z kadrami z pierwszego kinowego burtonowskiego Batmana! I to z napisami po niemiecku, żeby było ciekawiej. Wydaje mi się, że sprzedawali je z jakąś gumą do żucia, ale pamięć bywa zawodna, a ewentualny zapach gumy po ponad 20 latach się ulotnił... Miałem 9 lat, kiedy ten film powstał i pamiętam, że kiedy wchodził do kin w telewizji leciały zajawki. Zawsze ten sam króciutki fragment, który oglądałem jak zahipnotyzowany. No i w końcu mama zabrała mnie do kina dzielnicowego. Do tego samego, w którym wczoraj zadebiutował teatr. Kina Ochota już nie ma, ostatni raz byłem tam chyba na Armegedonie z boskim Brucem (nie licząc oczywiście późniejszych WueSeK), ale nigdy nie zapomnę najlepszego w roli gacka Keatona, którego nawet narysowałem pod wpływem filmu :lol:





A to jest gwóźdź programu. Dla niektórych gwóźdź dla trumny, taki mój wybryk ostatecznie uświadamiający ludziom w moim otoczeniu, że jestem gadżeciarzem i dzieckiem: specjalne dwupłytowe wydanie DVD pierwszej części filmu Iron Man w pudełku w kształcie maski „Żelazka”! Ok, widziałem takie bajery z Transformerami i z Termintorem, ale dopiero kiedy mój wzrok padł na TO, włączył się natychmiastowy geek alert. Ciekawe, że ta portugalska edycja ma menu i napisy też po polsku. Szkoda, że pudełko jest z plastiku,




ale metalowe chyba zbytnio by podniosło cenę. Dodatków jeszcze nie oglądałem, bo w sumie nie przepadam za nimi w wydaniach DVD. Tutaj chodziło głównie o pudełko-maskę. Wydanie tego filmu w tak atrakcyjnej formie to znakomity chwyt marketingowy, bo mimo że film widziałem wcześniej i bardzo mi się spodobał, to jednak nie mogłem się na zakup zdecydować. Ostatecznie przekonała mnie ta edycja. A sam film jest znakomity w swojej kategorii rozrywkowego kina zrobionego z pomysłem, humorem i dużą dawką akcji. Fajnie pogrzebano w originie postaci, aktualizując go do naszej smutnej, terrorystycznej rzeczywistości. Fantastycznie wykreowano Tony’ego Starka- to taki bardziej cyniczny Bruce Wayne. Aż się nie mogę doczekać drugiej części!



qba- the impossible iron warrior

psst! Sskąd on bierze te zabawki, spytacie? He, he.

4 komentarze:

Pawel pisze...

kurde, miałem superekstra dowcipny komentarz i go wcięło... :(

tO mY: pisze...

u, a juz liczyłem na jakąś fajną złosliwostkę... ;-)

Agnieszka pisze...

A to pamiątka z nieco przypadkowej wizyty w Toruniu:
[URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images47.fotosik.pl/292/ed955f8562ee41admed.jpg[/IMG][/URL]

Agnieszka pisze...

agrrr, tamten link nie działa.

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/ed955f8562ee41ad.html